< Powrót

Prezentacja Gildii: Say My Name

W tym tygodniu w „Prezentacji Gildii” przyjrzymy się bliżej gildii utworzonej w celu reprezentowania frankofońskiej hardcore’owej społeczności Albionu.

16 maja 2017 17:00 przez UrzakeFrostgard


Niektóre gildie powstają po niekończącym się procesie planowania i opierają się na bardzo ambitnych, heroicznych założeniach, niektóre natomiast powstają w mgnieniu oka i rozwijają się w oparciu o bieżące cele. Say My Name należy do tego drugiego typu gildii i mimo, że członkowie-założyciele postawili sobie na początku konkretny cel, zaczęła ona samodzielnie iść we własnym kierunku. Miikro, lider Say My Name zgodził się na wywiad i opowiedział mi o wszystkim, co wydarzyło się od czasu powstania gildii. Miłego czytania!

Przechodząc wszystkie oczekiwania

Nie tak długo przed resetem serwera przy okazji aktualizacji Galahad, mała grupa francuskojęzycznych graczy ze znanych gildii, jak Nilfgaard, Envy, LCH czy War Legend, którzy znali się od czasów zimowej Alfy, postanowiła zjednoczyć się jako reprezentacja francuskiej społeczności hardcore’owych graczy podczas drugiej Bitwy o Zamki. Tak narodziła się Say My Name.

Po długiej walce z Echo of Silence, Say My Name, przy wsparciu swoich sojuszników z Zorn i Gentlemen podbiła zamek w Morfe Forest, wypędzając swoich wrogów i zdobywając własne logo gildii dosłownie zaraz po powstaniu gildii.

Po tym ogromnym sukcesie, Francuzi postanowili pójść o krok dalej i zamiast powrócić do swoich dawnych gildii, postanowili uczynić z Say My Name pełnoprawną, niezależną gildię będącą domem dla hadrcore’owych graczy mówiących po francusku z całego świata. Od czasów powstania, ta francuska gildia pokazała, na co ją stać i przy swoich 45 członkach została jednym z głównych graczy na terenie Cumbrii, zawsze gotowym, by stanąć do walki.

Przetrwać najtrudniejsze chwile

Mimo wielkiego sukcesu w Bitwie o Zamki i mimo tych wszystkich doświadczonych, świetnych graczy, nie należy zapominać, że Say My Name jest nadal bardzo młodą gildią. Nie zatrzymuje ich to jednak i nadal celują oni wysoko i planują przeć na Rubieże od razu po wprowadzeniu Galahada.

Kiedy były lider musiał opuścić Albion z powodów osobistych, morale Francuzów podupadło. Naciskali samych siebie bardzo mocno i wszystko mogło się zawalić przy braku przywódcy. Gdy gildia znalazła się w samym środku wojny w czarnych regionach, część kluczowych graczy zaczęła zastanawiać się nad opuszczeniem gildii, a Say My Name znalazła się na skraju rozpadu, niezależnie od przeszłych osiągnięć.

To w tamtym momencie Kimistar postanowił wziął sprawy w swoje ręce i przejąć władzę, aby utrzymać gildię w całości i ruszyć do przodu. Dzięki jego staraniom, gildia nie dość, że przetrwała jako całość, zdołała także przetrwać w Cumbrii. „Po ustabilizowaniu sytuacji i utrzymaniu członków, Kimistar zrezygnował z roli bohatera, a ja przejąłem rolę lidera gildii,” mówi Miikro. „Nie jestem pewien, czy Say My Name istniało by dzisiaj, gdyby nie starania Kimistara, wszyscy jesteśmy mu wdzięczni za to, co dla nas zrobił!” 

Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

Z racji podobnego nastawienia, stylu gry i celów, gildia postanowiła utrzymywać możliwie najprostszy system wewnętrzny. Gildia centralizuje wszystko, co ma w swoim posiadaniu ze względu na wybrany styl gry. Wszystkie surowce i przedmioty są własnością ogółu, a skrzynie w budynku gildii są wypełnione ekwipunkiem dostępnym dla każdego kto go potrzebuje przy codziennych zadaniach.

Przy centralizacji craftingu, Say My Name zadecydowali, że rezygnują z rozwiązania „jeden crafter wszystkiego dla gildii” i rozdzielili równo zadania pomiędzy swoich członków, aby nie musieć zaczynać od nowa w przypadku rezygnacji jednej z osób z gry w Albiona lub z członkostwa w gildii.

Proces decyzyjny w gildii jest także dość prosty, a zajmuje się tym Miikro wraz ze swoimi oficerami. „Każdy oficer daje nam swoje doświadczenie, lecz wielu z nich to uparci szaleńcy, co czasem utrudnia nasze dyskusje. Moim zadaniem jest wyważanie zdań i podjęcie ostatecznej decyzji w sytuacji gdy obrady wymkną się spod kontroli.”

Żyć nie umierać

Z racji ich pozycji w Cumbrii, jest jedna gildia, która sprawiała kłopoty Say My Name od czasów Galahada. Atakowała ona Francuzów nieustannie i zdecydowanie stanowiła jedno z największych wyzwań, jakie przyszło im mieć: ta gildia to Red Army.

Ataki Rosjan przy ich liczebności i środkach sprawiły, że gildia wymagała poświęcenia od wszystkich swoich członków. Kiedy udało im się rozwiązać swoje wewnętrzne problemy, zaczęli oni nadganiać swoich agresorów, robiąc jedyną sensowną rzecz w sytuacji, gdy jest się przypartym do ściany: walcząc! Walczyli zacięcie chcąc ocalić swój dom w Dun Mhead przed czerwoną powodzią. Krok po kroku, przy wsparciu sojuszników, Say My Name w końcu mogli walczyć z Red Army jak równy z równym.

Potem, gdy Red Army zaczęło kilka konfliktów na północy Cubrii, Francuzi nie czekali ani sekundy i ruszyli z kontrofensywą, aby odebrać wrogom to, co im zabrali.

Z nową pewnością siebie i zabezpieczonymi granicami, Say My Name znaleźli nawet czas, aby wspomóc swoich sojuszników w walce z Nilfgaardem, a potem znów skupili się na Red Army – a wszystko z powodu miłości do prawdziwych wyzwań i walki z wymagającymi wrogami.

Wytrwałość!

Nauczeni wielu rzeczy o sobie samych po tych paru tygodniach, napęd Say My Name do bycia reprezentantem frankofońskich hardcore’owych graczy na Rubieżach był jeszcze większy, a oni sami postanowili wykorzystać resztę czasu przed oficjalną premierą Albion Online na jeszcze większe umocnienie siebie, walkę z jeszcze większą liczbą wrogów i ostateczne dopracowanie struktur wewnętrznych i jej jedności.

Możemy jedynie z ciekawością oczekiwać tego, co zaprezentują nam w przyszłości!

Co sądzicie o Say My Name? Czy uważacie, że są godni reprezentowania francuskiej hardcore’owej społeczności? Dajcie nam znać na naszych forach!

Czy chcesz, aby Twoja gildia została zaprezentowana na stronie Albion Online? Skontaktuj się z UrzakeFrostgard na naszych forach lub Discordzie (UrzaKeFrostgard#5431).


Najnowsze wiadomości



Najnowsze wpisy



Najnowsze filmy